Archive for the ‘Blog’ Category

Dział ogłoszeń

Sunday, March 7th, 2010

Ruszył projekt wydawniczy Stowarzyszenia Hanza Team i Towarzystwa Naukowego w Toruniu “Dzieje Torunia w fotografii”, którego celem jest stworzenie kompleksowego wydawnictwa, które objęło by możliwie jak największy zbiór starych fotografii i pocztówek Torunia i jego okolic.

Jednym z filarów całego projektu jest ogłoszona przez nas na łamach Gazety Wyborczej (CZYTAJ) akcja społeczna, mająca na celu pozyskanie od mieszkańców miasta, jego okolic oraz pasjonatów historii Torunia starych fotografii, które nigdy wcześniej nie zostały opublikowane. Uzupełnią one materiał pozyskany w toku kwerendy w archiwach polskich i niemieckich.

Fotografie można przynosić do studia FOTO SZCZUREK (ul. Łazienna 32), gdzie zostaną one nieodpłatnie zeskanowane. Fotografie w formie cyfrowej można przysyłać także na nasz adres mailowy hanza@hanzateam.pl

Każda fotografia ma dla nas znaczenie, każda może być unikatowa. Zachęcamy do włączenia się w akcję i tym samym stanie się jednym z współautorów albumu z fotografiami Torunia!

Szczegóły całego projektu wydawniczego znajdziecie na stronie WWW.HANZATEAM.PL w zakładce “PROJEKT WYDAWNICZY”. Tam też będą pojawiały się aktualizacje i informacje o przebiegu akcji.

  • Share/Bookmark

Będę Nikonianką! Cudownym dzieckiem obiektywu!
Drżyjcie – nadchodzę!

Friday, February 12th, 2010

Umęczona ostatnimi dniami jestem niemożliwie. Z jednej strony dużo się dzieje, z innej zastój jest w sprawach, na których najbardziej mi zależy.  Wydedukowałam, że przez weekend nic się nie zmieni. Toteż spakowałam walizkę, książkę pod pachą ściskam i wybywam na wioskę. Czeka mnie spokój (mam nadzieję) cisza i planowana przez Munię impreza w stylu lat 60-tych przy winylowych dźwiękach. No i w terenie pouczę się trochę obsługi D40… czas najwyższy przestać być ignorantem w sprawach fundamentalnych.

Ciekawe, czy będą jakieś widoczne rezultaty mojej fotograficznej edukacji. Póki co, zdjęć nie robię. Jedyne, co mi wychodzi, to pozowanie z Nikonem i udawanie, żem zajebistą reporterką jest. Ale do czasu moi drodzy, do czasu…

  • Share/Bookmark

Forumowi przypierdalacze

Monday, February 8th, 2010

Wszak jest to mój blog, mogę zatem pisać co tylko chcę, ale lojalnie uprzedzam – będzie wulgarnie*.

Fora internetowe to nie tylko strata czasu. Są one także szkodliwe dla szeroko pojętej higieny psychicznej. Pełno na nich tak zwanych przypierdalaczy, którym się wydaje, że są tak fantastycznie spostrzegawczy, błyskotliwi i tak nieskazitelnie obywatelscy, że wytropią każdy, najmniejszy błąd, a za swoją działalność domagają po społecznego poklasku. Działania przypierdalaczy uzupełniają forumowe mendy, które nie dysponują wachlarzem ciętych ripost, dlatego ogrzewają się w blasku przypierdalacza i poklaskują mu od czasu do czasu. I tak się ten biznes kręci.

Z mojego punktu widzenia gorszym gatunkiem funkcjonującym na forach internetowych są mendy. Gdyby ich nie było przypierdalacze zostaliby zdetronizowani do poziomu zwykłych trolli i z czasem wyeliminowani. Mendy sprawiają jednak, że sens istnienia przypierdalacza zostaje zachowany.

Forumowy przypierdalacz działa tak, że z całego akapitu, który zachęca do dyskusji o jakieś sprawie, wyłuskuje mały, nic nie znaczący szczegół, do którego się przypierdala. Gdy z forum korzystają mądrzy ludzie, przypierdalacz jest ignorowany i dyskusja się toczy. Gdy jednak jest przewaga mend, dyskusja zostaje ubita w zalążku a autor wątku zaczyna się tłumaczyć ze zdania, z którego przypierdalacz zrobił wątek główny. Tłumaczenie się powoduje u autora totalnego wkurwa, no bo jak to możliwe, że dorośli ludzie przypierdalają się do głupot, zamiast normalnie pogadać. No i w takie sytuacji zawsze autor wychodzi na idiotę, bo:

- jak będzie brnął w dyskusję, to będzie się coraz bardzie pogrążał, bo cokolwiek nie napiszę, przypierdalacz zawsze się przypierdoli, a mendy będą mu wtórować i w efekcie towarzystwo ku swojej uciesze będzie sobie nawzajem stawiać plusiki przy wypowiedzi;

- jak oleje dyskusję, to towarzystwo wzajemnej adoracji (przypierdalacz plus mendy) wysnują jakże trafny wniosek, że autor nie ma argumentów (czyli, że nie miał racji) lub że się przestraszył (!) i towarzystwo będzie miało radochę po pachy. Nikomu do bani nie przyjdzie, że autor ma ich po prostu w dupie i z debilami gadać mu się nie chce, bo szkoda czasu.

Morał z tego jest taki: po gównianym konkursie Onetu mam kolejną nauczkę – trzymać się jak najdalej od forumowych przypierdalaczy i mend.

* uprzedzam fakty: jeśli ktoś ma zamiar mi napisać, że nie mam dystansu do siebie, nie potrafię się przyznać do błędu, mam kij w odbytnicy i jestem sztywna, nie potrafię z twarzą znosić krytyki, jestem tupiącą małą dziewczynką i żądam od ludzi samych pochwał i tak dalej – TAK, TAKA WŁAŚNIE JESTEM. I potencjalnym konstruktywnym krytykom, którzy mają odwagę powiedzieć mi to prosto w twarz, zaprawdę powiadam: “Moje życie nie jest jak wesołe miasteczko – nie musi ci się podobać”. Całą resztę pozdrawiam środkowym palcem.

  • Share/Bookmark

“…przykumaj te kocie ruchy…”

Friday, February 5th, 2010

Proszę Państwa, oto Leonidas, w skrócie Leo, dla przyjaciół Leutek. Leutku przywitaj się z Państwem…


Pozazdrościłam rudomi.pl jej pięknych rudzielców Marchewki i Ryśka i też postanowiłam pochwalić się moim kocurkiem.

Zdjęcia zrobił Krzysztof.

  • Share/Bookmark

Onet pl (nie?!) dla idiotów

Friday, January 29th, 2010

Jeśli nie masz umierającego dziecka, lub nie umierasz sam, nie cierpisz na nieuleczalną przewlekłą chorobę, albo nie zmarła Ci ostatnio bliska osoba, to nie ma sensu, żebyś startował w konkursie Blog Roku, który organizuje portal Onet.pl.

Dlaczego? Sprawa jest absurdalnie prosta – tragedia najlepiej się sprzedaje. Widać to na przykładzie globalnym. Świat zwrócił pełne współczucia oczy na Haiti dopiero wtedy, gdy klęska żywiołowa praktycznie zrównała ten kraj z ziemią. Widać to również na naszym podwórku, widać to w polskiej blogosferze. W zeszłym roku najlepszym blogiem został uznany pamiętnik dziewczynki, która cierpi po stracie Taty. Ten blog nie był kunsztowny pod względem literackim, był po prostu nasączony bólem i rozpaczą i to przesądziło o jego zwycięstwie. Nie twierdzę, że to źle, ale może w takim razie Onet zamiast konkursu “Blog Roku” niech zrobi konkurs “Blog Męczennika Roku”, albo osobną kategorię “Chorzy, umierający i cierpiący” i wtedy sprawa nie będzie już taka żenująca.

Żeby nie było – nie mam pretensji. W końcu to tylko zabawa. Zastanawia mnie jednak dlaczego redakcja Onetu traktuje blogerów, jak idiotów, którym da się wcisnąć każdy kit? Nie będę wklejać całej mojej korespondenci z niejaką panią Haliną, bo mam wrażenie, że Pani ta ma problem z czytaniem ze zrozumieniem. Sens całe dyskusji był jednak taki, że chciałam się dowiedzieć dlaczego bez mojej wiedzy i zgody redakcja Onetu “zadecydowała, że mój blog lepiej pasuje” do kategorii z goła odmiennej od tej, do której pasuje według mnie. Na moją sugestię iż wydaje mi się, że to bloger sam najlepiej wie, o czym pisze i jaką etykietkę można przypiąć jego twórczości, Pani Halina z redakcji Onetu stwierdziła, że na obecnym etapie konkursu nic już nie da się zrobić.

No i proszę mi powiedzieć, czy to jest poważne traktowanie uczestników konkursu? Wydawać by się mogło, że uczciwie byłoby chociaż poinformować blogera o zmianie kategorii i zapytać go, czy w takim wypadku nadal ma ochotę uczestniczyć w konkursie.

Mam nauczkę na przyszłość, żeby nie pakować się w tego typu żenujące konkursiki. Nie będę naciągać moich znajomych na wysyłanie esemesów, które zasilą kabzę Redakcji Onetu, a na koniec nawet nie dowiem się ile głosów dostałam. Wygrać i tak nie wygram, bo niestety -  nie mam mukowiscydozy ani inne przewlekłej i nieuleczalnej choroby, depresji poporodowej nie posiadam także, nikt z rodziny szczęśliwie mi nie umarł i ja również nie umieram. W związku z czym kariery w polskie blogosferze, według onetowskich standardów, nie zrobię.

  • Share/Bookmark