Myśli nieposkładane
Trudno złapać balans między gorącem a przeszywającym ciało zimnem. Bo to jest tak, jakby serce było uśpione, jakby było w letargu jakimś. I nie czuje się nic, jest pustka.
Czy widzieliście kiedyś sztorm? Nagle zrywa się wiatr i staje się on niezrozumiały. Budzi niepokój, lęk, ale nie można przed nim uciec, bo jest to takie uczucie, że trzeba zostać w tym miejscu, zobaczyć to, odczuć na własnej skórze. Wszystkie emocje kumulują się, stają się niewypowiedzianą masą, potokiem, który musi gdzieś znaleźć ujście. I to przeświadczenie, że zaraz nastąpi wybuch, nie ma odwrotu, nie ma wątpliwości. To jak morze, które z nagłą siłą rozbija się o falochron. I gniew miesza się z żalem, radością, smutkiem… i dzieję się magia! …
A po niespodziewanym huraganie przychodzi spokój, nadchodzi cisza. Niebo się oczyszcza i po jakimś czasie znów widać słońce…
… przesłuchajcie utwór.
Mi trochą czasu zajęło wysilenie się by zrozumieć pewne kwestie, może przez jego brak (czasu), może tez przez siły, które mnie opuściły, by zaangażować umysł w analizę…
…tak czy inaczej – music is power!

Maj 7th, 2010 at 00:04
Utwór zacny, kojarzy mi się z jakimś filmem, ale za cholercię nie mogę sobie przypomnieć w jakim był.. :/
aha, masz literówkę – symphony :)
Maj 7th, 2010 at 16:10
Bo najlepiej dojsc do ladu przy ulubionej nucie… :)
Czerwiec 8th, 2010 at 18:47
Taki fajny blog, a przestał być pisany! I o czyim życiu mam teraz czytać?:D