(nie) kobiece tankowanie czyli luźne refleksje
na żaden temat
Przed wczoraj się upiłam, co ponoć jest niekobiece. Na swoje usprawiedliwienie dodam tylko, że przy okazji urządziłam scenę histerii, co kobiece jest myślę bardzo. Zatem nie sprawdziło się moje postanowienie noworoczne na temat drastycznego ograniczenia roli alkoholu w moim życiu. Dupa. Może w przyszłym roku?
Tak to jest niestety, kiedy trafi się na kogoś równie upartego. To już wtedy nie jest „jak kosa na kamień”. To jest raczej kamień na kamień, albo kosa na kosa. Najtrudniejsza kombinacja. Konfrontacja z tego typu rzeczywistością sprawia, że staję się zła, mam wkurzoną minę, co zdecydowanie odbiera mi i tak już kontrowersyjną urodę. Cienka jestem, jak dupa węża i słaba, jak owca w obliczu wilka. Wilk jest syty, a owca niecała. Owca jest wstrząśnięta i zmieszana. I znów wracamy do alkoholu…
Na rogu Mickiewicza i Konopnickiej w Toruniu zamknęli moją ulubioną mordownię.
Świat się kończy.
Kurtyna.

Luty 24th, 2010 at 14:50
Hehe. Mały alkoholik :)
PS. Może bądź kamieniem, który trafi na kosę ;)
Luty 24th, 2010 at 23:39
Pamiętaj Maleńka, że pijących nie przyjmują do noclegowni.
Luty 27th, 2010 at 16:45
wcale nie mysle by upicie sie nie bylo kobiece – niekobiece jest kładzenie sie facetom na kolana :P (chyba ze takim fajnym jak ja ;) )
Swoją drogą to pić z kobietą która lubi się najebać to fajna sprawa – przynajmniej jakaś różnorodność ;) PS. dobry blog, chyba poczytam Cię częściej ;)