Archive for Styczeń, 2010

Próżność spartańskiej kobiety.

poniedziałek, Styczeń 4th, 2010

Plan jest taki, że odrzucam od siebie wszystkie plany i zaczynam życie od nowa… czyli mniej więcej, jak co tydzień, z tą różnicą, że teraz to już na pewno i na dwieście procent.

Zapisałam się na fitness,  bo postanowiłam, że będę piękna. Tym, którzy mnie nie znają pragnę uświadomić, że dotychczas jeśli o sport chodzi preferowałam tylko podnoszenie półlitrowego kufla, ewentualnie butelki. Efekty uprawiania tego sportu są dwa:  po pierwsze poszła plotka, że jestem w ciąży, po drugie biceps prawej ręki jest dwukrotnie większy niż lewej. W związku z tym, że tego typu efekty mnie nie satysfakcjonują, zakupiłam karnecik do „klubu tylko dla lasek” szczerze wierząc iż wydane pieniądze zmobilizują mnie do regularnych treningów. Nad biurkiem zaś przywiesiłam sobie plan zajęć, na którym różowym zakreślaczem zaznaczyłam zajęcia, na które potencjalnie będę chodzić, bo ładnie się nazywają.

Po pierwszych zajęciach, które w moim prywatnym żargonie noszą nazwę „Nie Dla Miękkich Wafli”, byłam zmuszona zadzwonić po Krzysztofa i prosić go, by zawiózł moje zwłoki do domu. Na drugi dzień chciałam poprawić słabe wrażenie, które zrobiłam dnia poprzedniego i polazłam na coś, co według opisu miało być proste. Wyszłam godzinę wcześniej, żeby się nie spóźnić, ale baba z kiosku musiała „udać się na siusiu” akurat w czasie, gdy chciałam kupić bilet. W związku z czym uciekły mi wszystkie tramwaje, jakby chciały powiedzieć „ej mała, my też mamy cię w dupie”. Nie dałam za wygraną. Polazłam piechotą. Straciłam przy tym 90% energii przeznaczonej na podwójne hipy i step tacze, ale dałam radę. Wytrzymałam całą godzinę i nie wymiękłam.

W końcu jestem spartańską kobietą, co nie?

  • Share/Bookmark

O obietnicach i noworocznych postanowieniach

sobota, Styczeń 2nd, 2010

Podobno jest tak, że postanowienia wypowiedziane w myślach się nie liczą. A to dlatego, że nikt, oprócz osoby postanawiającej, nie słyszał o postanowieniu, więc nie ma siły, by zweryfikować, czy postanowione postanowienie zostało zrealizowane. Dlatego, jeśli ktoś naprawdę chce, aby postanowienie doczekało się szczęśliwego finału, powinien wypowiedzieć je głośno, najlepiej w obecności ludzi, którzy nie zapomną o postanowieniu i będą konsekwentnie sprawdzać, czy osoba postanawiająca nie oszukuje. O mocy głośnego wypowiadania postanowień powiedziała niedawno pewna pani psycholog w Faktach tefałenu i ja jej wierzę.

Zatem postanawiam i obiecuję, że nie będę spożywać alkoholu…

… w dużych ilościach.

Amen.

  • Share/Bookmark