Próżność spartańskiej kobiety.
Plan jest taki, że odrzucam od siebie wszystkie plany i zaczynam życie od nowa… czyli mniej więcej, jak co tydzień, z tą różnicą, że teraz to już na pewno i na dwieście procent.
Zapisałam się na fitness, bo postanowiłam, że będę piękna. Tym, którzy mnie nie znają pragnę uświadomić, że dotychczas jeśli o sport chodzi preferowałam tylko podnoszenie półlitrowego kufla, ewentualnie butelki. Efekty uprawiania tego sportu są dwa: po pierwsze poszła plotka, że jestem w ciąży, po drugie biceps prawej ręki jest dwukrotnie większy niż lewej. W związku z tym, że tego typu efekty mnie nie satysfakcjonują, zakupiłam karnecik do „klubu tylko dla lasek” szczerze wierząc iż wydane pieniądze zmobilizują mnie do regularnych treningów. Nad biurkiem zaś przywiesiłam sobie plan zajęć, na którym różowym zakreślaczem zaznaczyłam zajęcia, na które potencjalnie będę chodzić, bo ładnie się nazywają.
Po pierwszych zajęciach, które w moim prywatnym żargonie noszą nazwę „Nie Dla Miękkich Wafli”, byłam zmuszona zadzwonić po Krzysztofa i prosić go, by zawiózł moje zwłoki do domu. Na drugi dzień chciałam poprawić słabe wrażenie, które zrobiłam dnia poprzedniego i polazłam na coś, co według opisu miało być proste. Wyszłam godzinę wcześniej, żeby się nie spóźnić, ale baba z kiosku musiała „udać się na siusiu” akurat w czasie, gdy chciałam kupić bilet. W związku z czym uciekły mi wszystkie tramwaje, jakby chciały powiedzieć „ej mała, my też mamy cię w dupie”. Nie dałam za wygraną. Polazłam piechotą. Straciłam przy tym 90% energii przeznaczonej na podwójne hipy i step tacze, ale dałam radę. Wytrzymałam całą godzinę i nie wymiękłam.
W końcu jestem spartańską kobietą, co nie?

Styczeń 4th, 2010 at 19:41
Spartanskie kobiety byly zrzucane ze skaly, zostawiano przy zyciu tylko te niezwykle piekne i milczace….
Styczeń 4th, 2010 at 19:43
Ze skały zrzucano chłopaczków z defektami, albo tych, którzy źle rokowali na przyszłość. Masz braki w historii, ale nie martw się, polecę Ci jakąś przystępną lekturę… ;>
Styczeń 4th, 2010 at 19:50
Ze staroci lubię Kamasutrę :)
Styczeń 4th, 2010 at 21:32
„… na które potencjalnie będę chodzić… ” Jak ładnie to brzmi :)
Styczeń 5th, 2010 at 22:19
Jesteś piękna… :)))
Pozdrawiam ;)
Styczeń 28th, 2010 at 16:58
i jak idzie wdrażanie smartnego planu? ;)
Styczeń 28th, 2010 at 17:22
jak tylko wyzdrowieję, zacznę go wdrażać na nowo ;)