Krytyka współczesnego mężczyzny
Trzeba wiedzieć, że zazwyczaj krytykuję praktycznie wszystko. Bywa, że wtedy jestem bardzo nieprzyjemna w obyciu. Oczywiście, jeśli jest coś warte pochwalenia – zrobię to. Jednak krytyka w moim wykonaniu ma taką moc, że nikt pochwałach nie pamięta. Dziś będzie o facetach. Nie do końca pozytywnie.
Ostatnimi czasy sporo nasłuchałam się i naczytałam tekstów o tym, że wszystkie kobiety są takie same. Wszystkie to materialistki polujące na bogaczy, aby do końca życia nie pracować, mieć fajną chatę, auto, sukienki i Bóg wie co tam jeszcze. Że kobiety są cyniczne, wyrachowane i do granic możliwości interesowne. Że oceniają po pozorach i bardziej liczy się dla nich zawartość męskiego portfela (ewentualnie spodni) niż mózgu. Rzecz jasna – kobiety nie są aniołkami i pewnie każda z nich (nas) ma coś wstydliwego na sumieniu. Nie ma się co wypierać. Ale jak to mówią, kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień. Więc jak to jest z Wami Panowie? Co się bardziej liczy? Ładne opakowanie, czy piękno wewnętrzne i inteligencja?
Od jakiegoś czasu rysuje mi się w głowie obraz współczesnego mężczyzny. I widok ten szczerze mówiąc średnio mi się podoba. Współczesny mężczyzna wymyślił sobie, że skoro kobiety z przełomu XIX/XX wieku walczyły o równouprawnienie i możliwość noszenia portek zamiast niewygodnych pantalonów, to konieczność dżentelmeńskiego zachowania wobec pań przestała obowiązywać. “Chciałyście być na równi z nami, to teraz nie pierdolcie, że nie zachowujemy się elegancko”. No tak. Pierdzenie i bekanie przy kobiecie przecież świadczą o tym, że związek wszedł w nowy etap większej zażyłości. Że facet traktuje swoją kobietę, jak kumpla. No właśnie. Może w tym jest problem? Że kobiety przestały być kobietami, a stały się kumplami dla swoich mężczyzn? Oczywiście takimi kumplami co to wyprasują koszulę, zrobią obiad, ułożą bieliznę w szufladzie. No i jeszcze znajdą czas na to, aby o siebie zadbać, bo przecież Wy Panowie jesteście wzrokowcami i estetami.
Można by się pokusić o tezę, że nie ma już (a może nigdy nie było?) mądrych mężczyzn. Mężczyzn, którzy przede wszystkim będą potrafili rozmawiać z kobietą. W dyskusji traktować ją będą, jak partnerkę biorąc poprawkę jednak na często zbyt emocjonalne traktowanie tematu. Mądry mężczyna w takim wypadku postara się załagodzić, bo zna strukturę psychiczną kobiety. Chłopiec w krótkich szortach będzie wrzeszczał najgłośniej jak się da, bo każdy kto chodził kiedyś do przedszkola wie, że im głośniej się wydzierasz, tym masz większą szansę, że to Tobie pani przedszkolanka da klocki. Mądry mężczyzna wie, że jest silniejszy od kobiety. Ale będzie działał tak, by relacje nigdy nie przestawały być partnerskie. Mądry mężczyzna nie doprowadzi kobiety do płaczu. Bo jak rzekł mój idol z dwudziestolecia międzywojennego, Bolesław Wieniawa Długoszowski: “Panie! Można zastać kobietę płaczącą. Ale zostawić? Nigdy!”
Mądry mężczyzna to wie.

October 20th, 2009 at 18:17
Mężczyzna spaceruje kalifornijską plażą pogrążony w głębokiej modlitwie. Nagle przemówił głośno:
– “Panie Boże spełnij jedno moje życzenie”
I usłyszał głos Boga:
– “Ponieważ zawsze chodziłeś moimi drogami spełnię twoje życzenie”.
Mężczyzna poprosił:
– “Zbuduj dla mnie most na Hawaje żebym mógł tam jeździć samochodem, kiedy tylko zechce”.
Bóg odpowiedział:
– “Twoje życzenie jest bardzo materialistyczne. Pomyśl logicznie, jak wielkich nakładów wymaga takie przedsięwzięcie. Ile betonu, stali. Rzecz jasna mogę to zrobić, ale trudno znaleźć usprawiedliwienie dla takiej prośby. Może wymyśliłbyś inne życzenie, które bardziej oddałoby mi chwalę.
Mężczyzna długo się zastanawiał i w końcu odrzekł:
– “Dobrze Panie Boże, w takim razie chciałbym być w stanie zrozumieć kobiety. Chciałbym, wiedzieć, co one czują, w głębi duszy, co myślą, kiedy nie odzywają się do mnie albo, kiedy płaczą. O co tak naprawdę im chodzi, kiedy na moje pytanie – o ci jest? – odpowiadają – a nic. I chciałbym wiedzieć, jak mogę uczynić kobietę naprawdę szczęśliwą”.
Po kilku minutach ciszy Bóg odpowiedział:
– “Chcesz dwa, czy cztery pasy ruchu na tym moście?”
October 20th, 2009 at 21:25
Zgadzam się z Tobą, choć niestety nie ze wszystkim co w swojej notce napisałaś. Brakuje Wam kobietom, “prawdziwych mężczyzn”? Jeśli chce się kobiecie otwierać drzwi, albo odsuwać krzesło przy stole trzeba jej najpierw jako mężczyzna tego nauczyć, żeby ta spragniona “prawdziwego mężczyzny” kobieta nie pchała się pierwsza do drzwi, oscentacyjnie manifestując swoją niezależność całemu światu, poprzez szarpanie za klamkę. To my mężczyźni musimy uczyć Was kobiety jak być kobietami, aby móc Was jak kobiety traktować. Nie masz pojęcia ile wysiłku kosztowało mnie nauczenie pewnych manier mojej narzeczonej (a które powinna przecież znać jako “prawdziwa kobieta”, prawda?)
Ciekaw jestem bardzo jakbyś zareagowała, gdybym pocałował Twoją dłoń na powitanie? Niestety- trzeba sobie szczerze powiedzieć, że “prawdziwych mężczyzn już nie ma”, bo nie ma już “prawdziwych dam”. Brakuje mi tego, bo ciężko już być w dzisiejszych czasach “gentlemanem”.
October 20th, 2009 at 21:36
Faktycznie, gdybyś pocałował moją dłoń, byłabym zaskoczona. Ale mile, poieważ mało kto tak robi. Mężczyźni, którzy są dużo starsi ode mnie, tak właśnie czynią, co wywołuje rumieniec zawstydzenia, ale z miejsca zdobywają tym moje serducho. I jest to diabelnie miłe mimo, że do bycia damą z prawdziwego zdarzenia mi daleko. Pewnie nigdy nią nie będę. I prawdą jest też to, że kobiety utraciły swoją kobiecość w wyniku ciągłego wyścigu, aby dorównać Wam, facetom zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym.
A mi nie chodzi o to, że “mądry mężczyzna” podaje płaszcz, całuje w rękę, przynosi kwiaty bez okazji. Nie o to chodzi. Chodzi o umiejętność słuchania, ważenia słów. O to, by wiedział, kiedy należy zamilknąć, aby nie wywołać trzęsienia ziemi. O to, by wiedział, że nie zawsze musi postawić na swoim nawet wtedy, kiedy ma rację. O to, by czasem ustąpił, by nie był upartym osłem.
Po napisaniu tego tekstu tak sobie pomyślałam, że tak naprawdę Wasze (mężczyzn) zachowanie nie jest do końca Waszą winą. To wina kobiet. Bo to one wychowują Was i uczą, jak należy traktować kobiety. Jest tylko jeden problem. Matki uczą swoich synów jak być dobrym synkiem, a nie dobrym mężem. I w ten sposób kobiety same sobie strzelają gola. Niczym polska reprezentacja…
October 20th, 2009 at 22:29
W takim razie wypadałoby najpierw tę “utraconą kobiecość” odzyskać, a dopiero wtedy domagać się, by traktowano Was jak kobiety. Niestety- współczesna kobieta chce być we wszystkim najlepsza i niezależna, ale kiedy okazuje się, że jednak najlepsza być nie może, wybucha płaczem próbując (skutecznie lub nie) wywołać w mężczyźnie poczucie winy (który przecież nigdy, przenigdy nie powinien pozwolić jej płakać?).
Jeśli współczesna kobieta walczy o wszystko jak mężczyzna, powinna też nauczyć się przegrywać jak mężczyzna. Niestety, nie można być kobietą tylko w sytuacji, kiedy tak po prostu jest wygodniej- damom to zdecydowanie nie przystoi. Mężczyznami nigdy nie będziecie, nie przestawajcie więc być kobietami. Pozwólcie nam żyć w harmonii.
October 20th, 2009 at 22:32
To jak zachowuje się mężczyzna bardzo mocno zależy od tego jak odbiera kobietę i jak w danym momencie zachowuje się ona. Jesteście tak nieprzewidywalne, zmienne, niekonsekwentnę, że facet głupieje widząc co czynicie. To chyba nie jest aż tak dziwne. Tak, jesteście same sobie winne, swoją niekonsekwencją i zmiennością. Jesteście damą wtedy kiedy jest wam wygodnie, a wojowniczką kiedy czujecie wewnętrzną potrzebę. A facet ma być zawsze uniżonym sługą w białych rękawiczkach z uśmiechem, słuchający was i wpatrzony jak w obraz michała anioła. Ewolucja coś wam wypaczyła. Sorry.
October 20th, 2009 at 22:48
Myślę sobie, że ewolucja wypaczyła kobiety i mężczyzn. W każdym jest niekonsekwencja.
Na początku związku zawsze jest pięknie: kwiatki, wierszyki, randki. Stawiacie drinki w knajpie, bo nie wypada, żeby kobieta placiła, zapraszacie na kolacje. A gdy mija ten czas pierwszej fascynacji, gdy mieszkacie razem, zaczyna się rutyna, to już nie ma kolacji przy świecach, niespodzianek, wierszyków i randek. Jest pierdzenie i bekanie, bo “to znaczy, że czuję się przy Tobie swobodnie kochanie”. Kończy się romantyzm, zaczyna się proza życia.
I nie piszcie mi, że kobiety też przestają się starać i łażą w wałkach, przestają golić nogi. Czasem tak jest, ale do kurki siwej nie zawsze człowiek wygląda bosko.
Kobiety są wojowniczkami, bo takie są wymogi w naszym świecie. Nie każda ma ochotę zgnić w domu, jako matka, szwaczka, praczka i sprzątaczka w jednym Dziewczyny chcą się realizować zawodowo. Trochę tracą kobiecść, bo w świecie zdomiowanym przez mężczyzn trzeba mieć twardą dupę i zachowywać się po męsku, bo inaczej kobieta wychodzi na osobę nieprofesjonalną.
Ja jestem za patriarchatem. Wolę mieć mężczyznę, który jest silniejszy ode mnie, niż życiową ciotę. Ale chcę też, żeby ten silniejszy mężczyzna miał szacunek do tego, co robię i liczył się z moim zdaniem. Chcę być rzymską kobietą – wolę nie mieć praw wyborczych i podczas publicznych spotkań stać w cieniu męża, ale za to w domu mieć nieograniczoną władzę. I chcę, żeby on o tym wiedział.
October 20th, 2009 at 23:04
Ale on rozumie i nie ma nic przeciwko. Tyle tylko, że kiedy ma racje a kobieta nie, to każdy pseudoargument wojowniczki to tylko oliwa na ogień we wnętrzu wojownika. A skoro jest silniejszy i potężniejszy w walce wykorzysta tę przewagę. Wiec lejąc oliwę na ogień trzeba się liczyć z bąblami od oparzeń i wtedy płacz nie pomoże. W miłości jak na wojnie. Podobno. Zwłaszcza jak walczą dwie strony, którym zależy i żadna z nich nie odpuszcza. Wtedy płoną miasta, jak kiedyś Rzym.
Rzymska kobieta wiedziała jak ugasić ogień w swoim wojowniku. Bierzcie przykład i z tego.
October 21st, 2009 at 08:10
Smutna prawda, ale prawda. Nie ma prawdziwych facetów bo nie ma już prawdziwych kobiet… Mężczyzna w tych czasach nie wie jak się ma zachować w stosunku do kobiety.
“Co bym nie zrobił to i tak jest źle” – przeważnie tak współczesny facet ma ;-)
Wystarczyło 40 lat by zmienić to co było przez 40 wieków… Szkoda.
October 21st, 2009 at 09:19
I właśnie o to w tym tekście chodzi. Mądry mężczyzna nie wykorzystuje swojej przewagi w walce z kobietą. Bo to tak, jakbyś chciał się bić z inwalidą. Co z tego, że drwi z Ciebie i pokazuje faka? To nadal inwalida. Człowiek honoru nie bije słabszych.
October 21st, 2009 at 09:57
Odnoszę wrażenia, że droga Olga polemizuje z tekstem z mojego bloga :))) Nie zamierzam jednak bronić facetów na zasadzie “solidarności jąder”. Wielu z nich to typowi skurwiele, niestety… ale na całe szczeście ten świat jest tak zróznicowany, że można na nim spotkać bardzo różnych facetów, jak i przede wszystkim – bardzo rózne KOBIETY. Żałuję jednak, że współcześnie coraz mniej bywa takich “Wieniaw w spódnicy” ;) A swoją drogą… to niezły imprezowicz był z tego Wieniawy, rzeczywiście z prawdziwie “ułańską fantazją”:)))
Pozdrawiam serdecznie!:)
i zapraszam także pod adres: http://nowagazetaliteracka.blog.onet.pl/
pod którym znajdzie Pani coś z epoki Wieniawy :)))
October 21st, 2009 at 10:05
Przyznaję – zostałam zainspirowana. Bo, jakkolwiek nie bronię kobiet i szczerze mówiąc mam o nic narawdę nizbyt dobre zdanie, to jednak mężczyźni wcale nie są akimi niewiniątkami, na jakich starają się kreować.
A tak w ogóle nie tylko “Wieniaw” brakuje… jeśli za czymś z tamtej epoki można tęsknić, to właśnie za manierami, które dzisiaj w niektórych kręgach uchodzą za nadęcie, zadzieranie nochala i wywyższanie się.
Do linka już zaglądam :)
October 21st, 2009 at 13:03
Co do manier z tamtej epoki to jestem za wszystkimi poza całowaniem kobiety w rękę. Dla jednej i drugiej strony może być to obleśne. Zależy jaka dłoń i jakie usta. A jeśli mam całować swój mankiet udając że całuję dłoń to chyba nie o to chodzi co?
October 23rd, 2009 at 10:38
Kobiety są z Wenus, a faceci z Marsa, może tu tkwi ten problem. Spotkaliśmy się na planecie zwaną Ziemia i toczymy bój o terytorium. Równo uprawnienie, równo uprawnieniem, ale kiedy np otwieram drzwi przed dziewczyną fajnie by było usłyszeć “dziękuję” albo chociaż jakiś uśmiech zobaczyć, a nie nos w chmury i przed siebie. Kiedy idę do restauracji, pub czy gdziekolwiek i dziewczyna chce bardzo bardzo płacić oczywiście “kłócę” się z nią że to ja płace, ale często ustępuję. Jednak dziewczyny, te małe i te większe, pozwalajcie czasami zapłacić facetowi. Tu nie chodzi o to że oo zapłacił to będzie chciał czegoś w zamian w łóżku. Mi osobiście sprawia przyjemność jeśli mogę za nią zapłacić. Chcecie być jednocześnie super niezależne, ale też by facet był dżentelmenem. Przecież to nie jest możliwe, dziewczyna chce sama otworzyć drzwi i jednocześnie by facet jej otworzył. Czy nie możecie być czasami kobietami? I proszę mi tu nie mówić, że chciałbym wysłać kobietę do kuchni, do gotowania i zmywania naczyń. Myślę nieco inaczej, chociaż ten tok myślenia nie jest specjalnie polecany i akceptowany chyba. Czy nie lepiej iść wspolnie do tej kuchni i razem coś ugotować, fakt ja np umie tylko wodę, ale jeszcze mam parę wolnych szarych komórek i co nieco mogę sie nauczyć. Czy nie można po posiłku iść razem do szorowania garów ? Ja np lubię zmywać z kimś. Można się przytulić czy dostać nawet buziaka ;) Czy nie można usiąść na kanapie razem i porozmawiać jak równy z równym. Bez tej całej przepychanki, a ja jestem facetem i moje zdanie się liczy, a ja jestem kobieta i powinieneś ustąpić. Czy nie można spotkać się gdzieś pośrodku?
October 26th, 2009 at 18:30
Najwyraźniej nie można… to smutne, ale niestety – każdy jest zbyt dumny aby wyciągnąć rękę do kompromisu…
October 27th, 2009 at 14:23
Ależ można, można jeśli się chce i odrzuci na bok dumę.
March 2nd, 2010 at 18:07
Dobre.