Bo coś o Juwenaliach wypada napisać
Kilka lat temu Krzysztof Skiba, w jednym ze swoich felietonów na łamach tygodnika Wprost napisał, że “Disco polo zdechło. Już od paru lat miało się źle, ale teraz wyciągnęło kopyta jak krowa rażona piorunem i zdechło”. Widząc szaleństwo podczas wczorajszego koncertu grupy Skaner, lider zespołu Big Cyc byłby chyba zmuszony do zrewidowania swoich poglądów.
Disco polo przestało być obciachem, a chodzenie na imprezy serwujące ten typ muzyki jest wyrazem dystansu do siebie, życia i ogólnie pojętego luzu. Ten luz można było zaobserwować wczoraj pod dużą sceną, gdzie bez cienia zażenowania tłum śpiewał piosenkę o lodach na patyku i skakał z rękami podniesionymi do góry.
Skaner bisował dwa razy. I nie dlatego, że reżyserka tak zaplanowała, ale na wyraźną prośbę publiczności. I nawet zaplanowany w Od Nowie koncert Fisza i Emade (no, jakby na to nie patrzeć jest to wyższa półka muzyczna) nie był konkurencją dla Skanera.
“Tak się, psze państwa, bawi Toruń uuuuuu!!!!” – to nie moje, to koleżanka MG wykrzyczała z siebie tarzając się w pierzu, pozostałości po rannej bitwie na poduszki.
-Bracia Kaczyńscy tu byli?
-Nie, to Donaldowi ze strachu przed stoczniowcami pióra z kupra lecą.
Śmiechom i zabawom nie było końca.
Ten tekst znajdziecie na www.podkopcem.pl w zakładce Juwenalia Episode IV.
