Archive for Maj, 2009

Protokół z walnego zgromadzenia nr 01

piątek, Maj 22nd, 2009

Przepraszam, że nie odpisuję na maile. Jestem zajęta. Absolutnie wszystkim. Życie jest bardzo absorbujące.

Ponieważ Stowarzyszenie Hanza Team prężnie się rozwija, wszyscy chcą z nami pracować, a różne agencje biją się o nasze niezwykle fotogeniczne twarze, postanowiliśmy się wreszcie walnie zebrać, aby przedyskutować to i owo. Sale konferencyjną wynajęliśmy w uroczej Piwnicy Rycerskiej. Organizowanie Plennum Hanza Team w miejscu, gdzie nie ma baru zwyczajnie mija się z celem. Stawili się prawie wszyscy, a ci co się nie stawili są proszeni o dostarczenie odpowiednich zaświadczeń. W przeciwnym razie do tyłków dobierze im się komisja dyscyplinarna, której mam zaszczyt przewodniczyć. Ha!

dsc03852-1

Znaczna większość walnie zebranych hanzeatów (od lewej: Kramarka, Flisak, Kupiec, Dziewczyna Kupca, Córka Rajcy, Mnich, Fotograf oraz Dziewczyna Rzezimieszka, która wyjątkowo występowała w roli solenizantki)

Było kilku prelegentów, a po ich wystąpieniach ożywiona dyskusja. Głównie debatowaliśmy o tym, czy macant ma prawo do wartości macanej oraz jaka jest cena rynkowa nocy z Flisakiem.

Zostały również podniesione i żywo dyskutowane kwestie związane z oddawaniem szeroko pojętych płynów ustrojowych do pianki. Po długich i burzliwych debatach ustaliliśmy, że bez względu na wszystko należy przed nurkowaniem upewnić się, czy pęcherz jest pusty.

Osobną częścią walnego zgromadzenia były obchody uroczystości stuknięcia Alucie dwudziestki czwartki. Było ciasto, była zapałka imitująca świeczkę oraz „sto lat”. Jak przystało na wiek starczy, solenizantka opuściła sale konferencyjną przed 21.00, tłumacząc się bólem stawów, krzyża oraz reumatyzmem, który wynika ze zmian atmosferycznych. Grupa Pań i Panów Hanzeatów niemal jednogłośnie (jedna osoba się wstrzymała od głosu) zezwoliło jej na opuszczenie obrad.

dsc03847-1

Krzyżak z Flisakiem

Obrady były owocne, acz intensywne. Spraw bieżących było jednak tak dużo, że będziemy je równie intensywnie omawiać podczas zbliżającego się wyjazdu integracyjno-szkoleniowego Lubeka – Hamburg 2009 w przyszłym tygodniu.


  • Share/Bookmark

Bo coś o Juwenaliach wypada napisać

sobota, Maj 16th, 2009

Kilka lat temu Krzysztof Skiba, w jednym ze swoich felietonów na łamach tygodnika Wprost napisał, że „Disco polo zdechło. Już od paru lat miało się źle, ale teraz wyciągnęło kopyta jak krowa rażona piorunem i zdechło”. Widząc szaleństwo podczas wczorajszego koncertu grupy Skaner, lider zespołu Big Cyc byłby chyba zmuszony do zrewidowania swoich poglądów.
Disco polo przestało być obciachem, a chodzenie na imprezy serwujące ten typ muzyki jest wyrazem dystansu do siebie, życia i ogólnie pojętego luzu. Ten luz można było zaobserwować wczoraj pod dużą sceną, gdzie bez cienia zażenowania tłum śpiewał piosenkę o lodach na patyku i skakał z rękami podniesionymi do góry.
Skaner bisował dwa razy. I nie dlatego, że reżyserka tak zaplanowała, ale na wyraźną prośbę publiczności. I nawet zaplanowany w Od Nowie koncert Fisza i Emade (no, jakby na to nie patrzeć jest to wyższa półka muzyczna) nie był konkurencją dla Skanera.
„Tak się, psze państwa, bawi Toruń uuuuuu!!!!” – to nie moje, to koleżanka MG wykrzyczała z siebie tarzając się w pierzu, pozostałości po rannej bitwie na poduszki.

-Bracia Kaczyńscy tu byli?
-Nie, to Donaldowi ze strachu przed stoczniowcami pióra z kupra lecą.

Śmiechom i zabawom nie było końca.

Ten tekst znajdziecie na www.podkopcem.pl w zakładce Juwenalia Episode IV.

  • Share/Bookmark

Ogłoszenia

piątek, Maj 15th, 2009

Umiłowani ze wszech miar Czytelnicy. Od dziś mój blog nie jest jedyną lekturą obowiązkową. Od dziś zalecam Wam odwiedzanie strony internetowej

www.podkopcem.pl


i czytanie moich błyskotliwych reportaży z toruńskich wydarzeń kulturalnych. W końcu trzeba się troche orientować w temacie, nie?

  • Share/Bookmark

Majówka? A weź się!

poniedziałek, Maj 4th, 2009

Plany były. Dużo planów. Że rozdział napiszę, opaleniznę załapię, na bicyklu pojeżdżę i lektury nadrobię. Takie tam… pierdu pierdu.

Weekend, tak zwany, majowy zaczął się u mnie wtorkowym popołudniem mierzeniem gorączki, łykaniem aspiryny i rutinoscorbiny, bo podobno niewyraźnie wyglądałam. Środa zleciała mi na próbach wyrwania sobie migdałków, bo bolały. W czwartek z kolei bardzo chciałam pozbyć się nosa, który sam kichał i jak na złość nie chciał się wysmarkać raz a porządnie. W piątek naniosłam poprawki na 3/4 rozdziału. W sobotę walczyłam z bólem głowy. W niedzielę wygrałam.

Dziś skasowałam poprawki, które naniosłam w piątek, bo były do niczego i naniosłam je jeszcze raz. Napisałam 5 stron. Hurra!

Ani razu nie byłam na imprezie, ani razu się nie upiłam. Nie byłam też na żadnym grillu, pikniku czy innej plaży nad jeziorem. Nie poszłam też do kina, teatru, ani na Bulwar pić wino. Bida z nędzą.

Majówka jest przereklamowana. Od tego roku przestaje ją obchodzić, tak samo, jak Sylwestra.

  • Share/Bookmark