Archive for April, 2009

Nasza Klasa Tribute

Wednesday, April 22nd, 2009

Mniej więcej w listopadzie 2007 roku skapitulowałam. Po gównianych doświadczeniach z gronem.net i drętwym goldenlinem nie miałam ochoty na kolejny nic nie wnoszący do mojego życia, a pochłaniający masę czasu portal społecznościowy. No, ale dobra, niech będzie. Ciekawski pierwiastek w kobiecym mózgu się przebudził.

Nie szukałam znajomych, sami przyszli. Przyszli też nieznajomi, jak na przykład Juliusz Cezar czy Zac Efron. Dołączyłam do swoich klas, spenetrowałam profile ludzi, których lubię, których nie lubię, a także tych, którzy nie lubią mnie. Radocha i ubaw po pachy, naprawdę.

Po jakimś czasie dotarło do mnie, dlaczego czuję się źle w tym spędzie. Najzwyczajniej w świecie jestem nie przystosowana do życia w społeczeństwie i nie rozumiem pojęcia “kultura masowa”. A teraz kilka reguł, które obowiązują na naszej klasie.

1. Znacie to: “Jeśli czegoś nie ma na wikipedii, to nie istnieje”. Analogicznie, jeśli nie masz konta na naszej klasie prawdopodobnie umarłeś i nikt o Tobie nie pamięta, bo jakby pamiętał, założyłby Ci konto pośmiertne.

2. Niezależnie od płci – wrzuć zdjęcie z “love of your life”, w przeciwnym razie nikt nie skomentuje Twojego zdjęcia.

3. Zrób sobie szybko dzieciaka i wrzuć jego zdjęcie do galerii. Nawet jeśli będzie wyglądało, jak Jola Rutowicz (czy z, czy bez makijażu akurat w tym przypadku ma marginalne znaczenie), to i tak każdy skomentuje “oj, jakie słodziutkie”, albo “oczy to ma chyba po tatusiu”. Na naszej klasie nikt Ci prawdy nie napisze.

4. Jeśli masz żonę/męża koniecznie pochwal się fotkami ze ślubu. Niech wiedzą, że jesteś najszczęśliwszą osobą pod słońcem. Każdy napisze, że świetna z Was para i pięknie razem wyglądacie, a na spotkaniu klasowym, jak pójdziesz do kibla będą się nabijać, że żyjesz z tym, którego oni by nawet kijem od łopaty nie tknęli.

5. Jeśli jesteś dziewczyną – zrób z siebie kobietę sukcesu. Mięśniak, bryka (“sie gra, sie ma”), modny ciuch i wakacje na Teneryfie czy innym Maroko. Niech wiedzą, że chociaż w liceum nie wiedziałaś, gdzie jest Drwęca, to teraz wielki świat nie jest Ci obcy.

6. Jeśli jesteś facetem – zrób z siebie biznesmena – analogicznie do kobiety sukcesu.

7. Jeśli jesteś emo – proszę zabij się i tak was jest za dużo.

8. Nie masz 300 znajomych? Jesteś łajzą!

Oczywiście w rubryce “O sobie” piszesz, że jesteś mega szczęśliwy, zakochany a Twoje życie jest usłane różami. W rubryce “Czym się zajmuję” koniecznie musi znaleźć się opis tego, jak dobrze Ci się powodzi, że masz fascynującą i wymarzoną pracę, nawet jeśli po pięciu latach studiów sterczysz na zmywaku w Londynie lub sprzątasz pokoje hotelowe w Dublinie.

Okazuje się, że nasza klasa to miejsce, w którym można spotkać tylko szczęśliwych, wiecznie uśmiechniętych i dozgonnie pięknych ludzi. Wszyscy tam się kochają, uwielbiają i komplementami sypią.

A rzeczywistość jest tak boleśnie inna, że aż zgroza.

  • Share/Bookmark

La Fountaine

Wednesday, April 15th, 2009

Zaczął się sezon. Na arbuzy jeszcze za wcześnie, ale na głupotę pogoda w sam raz. No i na fontannę.

Wybaczcie. Należę chyba do tej mniejszości mieszkańców Torunia, która do “Cosmopolis” podchodzi z zimną krwią i bez przesadnego podniecenia. Fontanna, jak fontanna, “nafin’ speszial”, jak zwykli mawiać starożytni Czechosłowacy. Mnie się nie podoba, ale mogę zrozumieć przebywanie w jej okolicy w celach estetycznych, wszak w sztuce faktów obiektywnych się nie uświadczy, więc luz. Ale pozwalanie dzieciakom na kąpiele, mimo wyraźnego zakazu, to już gruba przesada. Bo woda zimna, brudna, chemii pełna…

Obiecane zdjęcia:

wla

La Foutaine w pełnej krasie…

dsc038391

…i w zbliżeniu.

A morał jaki?

A taki, że fotograf ze mnie marny.

  • Share/Bookmark

…bo rower jest wielce ok…

Sunday, April 5th, 2009

Gnana potrzebą resetu wzięłam rower i  zostawiłam za sobą miasto. W towarzystwie Asi, męża jej Mariusza i Ediego oraz S. oczywiście. Przejechaliśmy się pociągiem do Ciechocinka, gdzie na dworcu dołączyła do nas Aga i taką ekipą ruszyliśmy w stronę Nieszawy. Po drodze zahaczyliśmy o sklep firmowy Kodaka (bo S. zapomniał karty do aparatu) i PoloMarket (bo S. chciał coś do żarcia). W międzyczasie nastąpiły przetasowania rowerowe, czyli każdy na każdego aż w końcu ustaliła się konfiguracja mniej więcej pierwotna, z tą różnicą, że Mariusz prowadził Criusera z koszyczkiem i kwiatko-dzwoneczkiem, a ja pomykałam na góralu z milionem przerzutek. I było genialnie.

dsc_5455Nasze pojazdy

Z Ciechocinka do Nieszawy jest jakieś 9 kilometrów, ale jak się jedzie wzdłuż wału przeciwpowodziowego, to widoki są fantastyczne i w ogóle nie czuć odległości. Stamtąd prostą drogą trafiliśmy do wsi Przypust. Tam na skarpie stoi piękny, drewniany kościół. Żal, bo zamknięty na kłódkę, ale wierząc na słowo siostrze zakonnej, jego wnętrze ma siedemnastowieczny zapach.

dsc_5508Edi ma w sobie żyłkę modela

Celem były Bobrowniki, ale żeśmy wymiękli. Słońce nie dało nam szansy na przetrwanie. Skrótami wróciliśmy do Ciechocinka na pomidorową i risotto a la Aga. Zostaliśmy dopieszczeni kulinarnie i to sprawiło, że zalegliśmy w pozycji horyzontalnej na tarasie.

dsc_5528“Weź człowieku zostawże ten aparat i legnij tu obok”

Oczywiście plan maksimum wymagał od nas, abyśmy z Ciechocinka do Torunia wracali pedałując. Ale my z S. miękkie wafle jesteśmy, więc oznajmiliśmy wycieczce, że my owszem twardziele, ale nie dzisiaj i że czekamy na pociąg. Asia i Edi zostali z nami, a Aga odprowadziła Mariusza do trasy wylotowej, bo Mariusz to perszing i jako jedyny zdecydował się wracać rowerem (potem zresztą dzwonił i mówił, że byśmy i tak nie dali rady, bo zamoczona droga i w ogóle za cienkie bolki na takie hardkory jesteśmy). No to czekając na pociąg, uroczyście zainaugurowaliśmy sezon krótkich rękawków i piwa pod parasolkami.

dsc_5547Tak mi dobrze, tak mi życie rób!

Przepedałowane 35 kilometrów. Oklaski, proszę.

Odprowadziwszy rowery, poszliśmy z S. do “Żaby”, aby dobić się czerwoną warką. Gdy staliśmy w kolejce, do środka weszło trzech ziomali “jołmadafaka”.

- Kolejka jak chuj – mówi jeden.

- W dupie – konstatuje drugi

- Kolejka, kurwa, jak za komuny – podsumowuje wymianę myśli trzeci.

No… Bo w “Żabie”, pół godziny przed zamknięciem, trzeba zabłysnąć górnolotnym tekstem. Nawet, jeśli nie do końca zna się jego znaczenie…

Wszystkie zdjęcia oczywiście autorstwa S.

  • Share/Bookmark

Adekwatne do dnia

Wednesday, April 1st, 2009

raczkowski

Przekrój 12/2009
fot. Wymyślił i narysował Marek Raczkowski
  • Share/Bookmark