Umarłam

Jeśli takie są standardy bezstresowego wychowywania dzieci, to ja poczekam z macierzyństwem. Może następna epoka będzie bardziej rozsądna?

O czym prawię? A o książce, która nakładem Wydawnictwa Santorskiego ukazała się na polskim rynku. Jest to książka dla maluchów, a dotyczy kupy. Tak, dobrze widzicie. Nie biegnijcie po okulary, nie sięgajcie po środki farmakologiczne. Oto najnowsze dziecko polskiego rynku wydawniczego:

mala-ksiazka-o-kupie_01 Jak to zobaczyłam w wiodącym sklepie internetowym, to wszystko mi opadło. Widząc coś takiego czuję się dokładnie tak, jak wtedy, gdy ktoś opowiada bardzo głupi dowcip. Ten ktoś mówi bardzo głośno licząc na to, ze jak skończy, ja padnę ze śmiechu. Ale kiedy po bardzo nieśmiesznej puencie on śmiejąc się z owego żartu zwraca na siebie uwagę całej restauracji, mi się robi tak jakby wstyd i jest mi głupio.

I tak było tym razem. „Co autor chciał przekazać?” – odwieczne pytanie Pań Polonistek. W tym wypadku wiele mądrości. „Kupa może być śladem. Na przykład w lesie”. „Zwierzęta robią kupę w różnych kształtach. Łatwo zauważyć różnicę”. „Wyobraźcie sobie, co by było gdyby wszystkie panie i wszyscy panowie zrobili kupę w jednym miejscu”. I tym podobne wywody.

Skany zrobił ktoś i wrzucił je tu. Szczególnie polecam ilustracje.

Enjoy!

  • Share/Bookmark

8 Responses to “Umarłam”

  1. Niunia Says:

    No to kupiaszczo…

  2. Episcopus Says:

    Jest jeszcze na rynku książka, w której krecik stara się dociec, kto też narobił mu na głowę.
    oto o ona:
    „O małym krecie, który chciał wiedzieć, kto mu narobił na głowę” Werner Holzarth /il. Volf Erlbruch wyd. Hokus Pokus.
    Opis bibliograficzny niestety niepełny, do stanu badań nad kupą w literaturze dziecięcej
    niewystarczający. Kto bada niech gmera!!

    http://www.edziecko.pl/zakupy/1,79394,5409602,Ksiazeczki_o_kupie_i_brudzie.html

    Nie, zdecydowanie ten wpis fiołkowy nie jest….

  3. olga.letycja Says:

    O Matko! Nie wiedziałam, że bibliografia dotycząca edukacji dzieci w dziedzinie fekaliów, jest aż tak bogata… Czyżbym wyszła na ignoranta?

  4. kasia Says:

    Hmm… Poniekąd co racja – to racja. Ważność tej literatury jednak zmienia się gdy człowiek ma dziecko, a jeszcze bardziej gdy to dziecko jest upośledzone:( Wówczas takie książeczki mogą się okazać bardzo przydatne, oj bardzo… Więc kto wie, może nabędę to dzieło:)

  5. olga.letycja Says:

    Jeśli zajrzy Pani do środka, przekona się Pani, że wartość przekazu zawarta w tym „dziele” jest zerowa. Rodzic, który zaaplikuje swemu dziecku „mądrości” tam zawarte, prędzej czy później zostanie wezwany przez przedszkolnego wychowawcę i będzie musiał odpowiedzieć na pytanie „Dlaczego Pani/Pana dziecko robi sobie naszyjnik z kupy?”.
    Zmieniają się chyba standardy wychowywania dzieci, albo ja czegoś nie rozumiem. Mi Tata czytał „O czym szumią wierzby”. Teraz się dzieciom czyta o Kreciku, który nie wie, kto mu narobił na głowę. Chyba jestem jednak za „oldschoolowym” wychowywaniem dzieci. Ale mogę się nie znać. Wszak nie posiadam.

  6. kasia Says:

    Hmm… Fakt, zawartości dzieła nie znam:) Naszyjnik z kupy?:) Moje dzieci wolą maseczkę i malowanie… więc raczej będę szukała dalej…:)

  7. pogo66 Says:

    Np zamiast wstydu i pogardy dla cielesności proponuje samopoznanie i szacunek do własnego ciała.

  8. olga.letycja Says:

    Nie wiem, co ma wspólnego jedno z drugim, ale jak sądzę nie wyjaśnisz mi już tego nicku bez twarzy.

Leave a Reply